Sobota – to dzień poświęcony tej właśnie miejscowości, położonej kilka kilometrów od Podhajec. O godz. 13.00 w Białokrynicy, przed dawnym kościołem pw. św. Piotra i Pawła, a obecnie grekokatolickiej cerkwi pw. św. Paraskewii przywitał uczestników pielgrzymki białokrynicki proboszcz – ks. Vołodymir Łytvyniv. Dziewczęta ubrane w ludowe stroje wręczyły na ręce prezesa Towarzystwa Miłośników Ziemi Podhajeckiej - P. Ryszarda Wojciechowskiego i ks. Kanonika Stanisława Draguły powitalny korowaj.
Następnie w cerkwi odbyło się ekumeniczne nabożeństwo pod przewodnictwem miejscowego proboszcza i naszego pielgrzymkowego ks. kapelana. W czasie nabożeństwa śpiewał zespół ludowy z Polski – "Radzowiczanie". Wzruszające było wspólne odśpiewanie pieśni "My chcemy Boga" : my, goście z Polski śpiewaliśmy ją po polsku, a obecni mieszkańcy Białokrynicy – po ukraińsku.
Dawny kościół, a obecna cerkiew, poruszał swoim wnętrzem, gdzie z ołtarza głównego spoglądała na nas Maryja ze swojego częstochowskiego wizerunku, umieszczonego w tym miejscu jeszcze przed I wojną Światową.
Po nabożeństwie wyruszyliśmy wszyscy z procesją na białokrynicki cmentarz. Wspólnie modliliśmy się za zmarłych tutaj spoczywających. Został też poświęcony odnowiony grobowiec rodziny Różnickich - rodzina ta od pokoleń mieszkała w Białokrynicy, aż do 1946 roku.
 |
Cmentarz w Białokrynicy |
Po południu, w białokrynickim Domu Ludowym, odbyła się część artystyczna.
Wystąpił miejscowy żeński zespół ludowy pod kier. Hanny z Biłanów Sztogryn. Ukraińskie pieśni śpiewane na głosy brzmiały pięknie i wzruszająco. Następnie wystąpił zespół "Radzowiczanie" z GOK Dziadowa Kłoda pod Sycowem, pow. Oleśnica. Publiczność wyraźnie się ożywiła, śpiewała refreny oraz te z piosenek, które są powszechnie znane. Wzruszające było wykonanie przez ten zespół pieśni "O gwiazdo Podola" z tekstem napisanym przez P. Ryszarda Wojciechowskiego.
Niedziela 19 czerwca – święto św. Trójcy – to dzień poświęcony Podhajcom.
O godzinie 11.00 spotkaliśmy się w kilkanaście osób na podhajeckim cmentarzu rzymsko-katolickim, gdzie każdy z obecnych pomodlił się za dusze pochowanych tutaj rodaków.
Przed mszą św. otwarty był kościół pw. św. Trójcy. Ta wspaniała świątynia, pomimo tego że jest poważnie zrujnowana, nadal robi ogromne wrażenie. Wielu z nas - pielgrzymów z Polski, ze skupieniem zwiedzało wnętrze kościoła, myśląc o swoich przodkach, którzy tutaj byli chrzczeni, zawierali śluby oraz o tych, którzy stąd rozpoczynali swoją ostatnią, ziemską wędrówkę.
O godz. 12.00, na placu przed kościołem pw. św. Trójcy, rozpoczęła się uroczysta msza św., której przewodniczył biskup lwowski - ks. Leon Mały. Mszę św. współkoncelebrowali : ks. Andrzej Remineć – proboszcz z Brzeżan, ks. Stanisław Draguła – kapelan III Pielgrzymki Podhajeckiej, ks. Adam Kruczyński – Werbista – misjonarz obecnie pracujący w Nowej Uszycy na Ukrainie. Obecni byli też miejscowi księża grekokatoliccy: ks. Mykoła Mydlak – proboszcz parafii Podhajce-Stare Miasto i ks. Igor Komarnyckij – proboszcz parafii Podhajce-Silce.
 |
Msza św. w Podhajcach Koncelebrze przewodniczy ks. biskup Leon Mały |
W uroczystej mszy św. wzięli udział : przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP we Lwowie: V-ce Konsul P. Bartosz Rogalski i V-ce Konsul P. Anna Koziejowska oraz miejscowe władze w osobach Przewodniczącej Rady Rejonu – P. Iriny Baran i Mer Podhajec – P. Tatyany Levkovych.
Oprawę muzyczną odpustowej mszy św. przygotował polski zespół "Radzowiczanie", zaś Liturgię Słowa – miejscowa młodzież.
Msza św. zgromadziła nie tylko uczestników III Pielgrzymki Podhajeckiej, ale też licznie przybyłych mieszkańców Podhajec. Ponieważ od dłuższego czasu słychać było pomruki zapowiadającej się w ten sposób burzy, ks. proboszcz Andrzej Remineć zdecydował o przeniesieniu wszystkich powitań, przemówień i homilii na czas po zakończeniu mszy św. - do wyremontowanej kaplicy Zofii z Zamiechowa. Nawałnica nadciągnęła w czasie czytania Ewangelii i nie pozwoliła nam w skupieniu wysłuchać Słowa Bożego. Lało jak z cebra, toteż uczestniczący we mszy św. chronili się pod parasolami, a ponieważ i ołtarz był ustawiony pod gołym niebem - ksiądz biskup poprosił kilka osób o osłonięcie ołtarza parasolkami. Po mszy św. spotkaliśmy się wszyscy w przykościelnej kaplicy. Teraz dopiero brzeżański proboszcz przywitał księdza biskupa i przybyłych na uroczystość gości. Tutaj też wysłuchaliśmy homilii księdza biskupa.
Niezwykle miłym akcentem, tej nietypowo przebiegającej i burzliwej mszy św., było podarowanie ozdobnego ornatu dla kościoła w Podhajcach przez PP. Alicję i Bolesława Kussów.
Następnie udaliśmy się na plac położony przy kościele, gdzie znajduje się pomnik Adama Mickiewicza, wzniesiony przez podhajczan w 1898 roku – w setną rocznicę urodzin wieszcza. Pomnik ten został wiosną tego roku odrestaurowany staraniem i z funduszy P. Henryka Pękalskiego, dawnego mieszkańca Podhajec, pełniącego obecnie funkcję v-ce prezesa TMZP.
 |
Pomnik Adama Mickiewicza w Podhajcach |
W czasie uroczystości odsłonięcia odnowionego pomnika wiersz swój "Odę do mowy kresowej" recytował Leszek Długosz – artysta "Piwnicy pod Baranami", a ks. Adam Kruczyński wyrecytował (z pamięci!) fragment "Pana Tadeusza" – "Koncert Jankiela". Odsłonięcia pomnika dokonali : P. Henryk Pękalski, ks. biskup Leon Mały, Konsul P. Bartosz Rogalski, Przewodnicząca Rady Rejonu – P. Irina Baran oraz Mer Podhajec – P. Tatyana Levkovych.
Po południu w Domu Ludowym w Podhajcach odbyła się część artystyczna.
Wystąpili soliści z sekcji śpiewu działającej przy Domu Ludowym w Podhajcach oraz nasz polski zespół "Radzowiczanie".
Poniedziałek 20 czerwca – wyprawa do Śniatynia i Kołomyi na Pokuciu.
Śniatyń – małe miasteczko położone w czasach II RP na granicy z Rumunią.
W śniatyńskim szpitalu pracowała i tutaj zmarła 30 maja 1904 roku - bł. S. Marta Wiecka ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia Św. Wincentego a Paulo. Siostra Marta w latach 1894 – 1899 posługiwała chorym w szpitalu w Podhajcach, w Podhajcach też 15 sierpnia 1897 roku złożyła swe pierwsze śluby zakonne. Na Zjeździe Towarzystwa Miłośników Ziemi Podhajeckiej, który odbędzie się 22 października bieżącego roku, podjęta zostanie uchwała, na mocy której błogosławiona Siostra Marta Wiecka zostanie patronką naszego Stowarzyszenia.
Siostra Marta urodziła się 12 stycznia 1874 roku we wsi Nowy Wiec na Kaszubach. W III Pielgrzymce Podhajeckiej wzięła udział Pani Janina Kwiecień – Starosta Kartuski, członek-założyciel TMZP, dla której wizyta w Śniatyniu – miejscu śmierci błogosławionej S. Marty, miała szczególne znaczenie.
W kościele w Śniatyniu, przepięknie położonym na wysokiej skarpie doliny Prutu, przywitał nas ksiądz proboszcz Aleksander Raca. Odprawione zostało tutaj krótkie nabożeństwo, w czasie którego mogliśmy ucałować relikwie bł. Siostry Marty Wieckiej. Po kościele oprowadzała nas Siostra Halina ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia.
 |
Kościół w Śniatyniu |
 |
Panorama doliny rzeki Prut. Na horyzoncie widać grzbiety Karpat Wschodnich |
Siostra Halina pilotowała też nas w drodze na śniatyński cmentarz, gdzie nawiedziliśmy grób błogosławionej Siostry Marty. Przy grobie opowiedziała uczestnikom pielgrzymki historię życia Siostry Marty Wieckiej, o okolicznościach jej śmierci oraz o szerzącym się kulcie zmarłej.
Po opuszczeniu Śniatynia – wizyta w Kołomyi. To typowo galicyjskie miasteczko położone na Pokuciu, urokliwe, z zadbanymi kamieniczkami i ogromnym targowiskiem w centrum. Zwiedziliśmy tutaj Muzeum Huculszczyzny poznając tutejsze budownictwo, zwyczaje i sztukę ludową.
 |
Ratusz w Kołomyi |
Niestety, było już późne popołudnie i miejscowy targ , gdzie mieliśmy nadzieję na zakup ludowych wyrobów, kończył już swoją działalność. Późnym wieczorem wróciliśmy do Podhajec.
Wtorek 21 czerwca – pożegnanie z Podhajcami i wizyta we Lwowie.
O 11.00 wyruszyliśmy autokarami z Podhajec, pożegnawszy się z naszymi gospodarzami.
W Brzeżanach dołączył do nas nasz ksiądz kapelan i pożegnał nas serdecznie proboszcz – ks. Andrzej Remineć. W trzy autokary zdążaliśmy do Lwowa, dokąd dojechaliśmy późnym popołudniem. Najpierw wspólna wizyta na Cmentarzu Orląt i Cmentarzu Łyczakowskim. Na chwilę odłączyłam się od grupy, by nawiedzić grób mojego pradziada – Władysława Bayera, położony na wzgórzu Powstańców Styczniowych. A następnie mieliśmy trzy godziny wolnego czasu, by wędrować ulicami Lwowa. W pierwszej kolejności pomaszerowałam przez lwowski Rynek, Wały Hetmańskie, a dalej ulicami Kazimierzowską i Kleparowską na ulicę Inwalidów, gdzie pod Nr 7 stoi zachowana kamienica mojego pradziadka. Z miłym wzruszeniem patrzyłam na drewniane wrota bramy, na secesyjne gzymsy i zdobienia kamienicy. Bocznymi uliczkami, z typowym lwowskim brukiem, wróciłam na Wały Hetmańskie. Z przyjemnością po raz kolejny oglądałam Teatr Wielki, Hotel Georga, Plac Mariacki z figurą Matki Bożej i pomnikiem Adama Mickiewicza. Z przykrością patrzyłam na kompletnie nie pasujący do tego miejsca nowoczesny budynek banku, wybudowany w miejscu istniejącej tu do 1939 roku, kamienicy braci Lewickich (tych od Pacykowa). Dalej powędrowałam ul. Akademicką, aż pod kościół św. Mikołaja, gdzie chrzczony był pradziad Władysław.
Ulicą Pańską dotarłam do dawnego kościoła OO. Bernardynów pw. św. Andrzeja. Za mało było już czasu, żeby pójść jeszcze na Łyczaków do kościoła św. Antoniego, gdzie ochrzczony został dziadek Ludwik Bayer. Wysoki Zamek też musiał poczekać na moją kolejną wizytę we Lwowie. Wracając pod Pałac Arcybiskupów, gdzie czekały nasze autokary, zdążyłam jeszcze po drodze popatrzeć na Katedrę Łacińską, Kaplicę Boimów, Rynek z Ratuszem i fontanną Neptuna. Zdecydowanie za krótka ta wizyta – mogłabym jeszcze godzinami wędrować ulicami tego miasta "zawsze wiernego".
O 20.00 wyjechaliśmy z centrum Lwowa kierując się na zachód. Wyjeżdżaliśmy ulicą Gródecką, mijając po drodze kościół św. Anny, a następnie więzienie Brygidek i kościół św. Elżbiety z wysokimi wieżami. W oddali, po prawej stronie widać było budynek Dworca Głównego we Lwowie. Robiło się coraz ciemniej, a nasza pielgrzymka powoli dobiegała końca.
Ponownie przekroczyliśmy granicę polsko-ukraińską i autokary, nie zatrzymując się już po drodze, przez Przemyśl, Rzeszów, Tarnów i Kraków zmierzały w kierunku Dolnego Śląska.
W środę – 22 czerwca w godzinach rannych zakończyła się III Pielgrzymka Podhajecka.
Wzięłam udział w III Pielgrzymce Podhajeckiej, ponieważ chciałam zobaczyć Podhajce –
miasteczko, z którym związani byli moi dziadkowie macierzyści : Janina z Wilińskich i Franciszek Gutorscy. Program pielgrzymki, który poznałam jeszcze przed wyjazdem, był bardzo bogaty. Miałam jednak nadzieję, że uda mi się też zrealizować cele mojego osobistego pielgrzymowania.
Z tego co zamierzałam - zrobiłam i zobaczyłam prawie wszystko. Prawie – gdyż nie udało mi się odnaleźć na podhajeckim cmentarzu grobu mojego pradziada – Mariana Wilińskiego oraz nie odnalazłam miejsca, w którym przed II Wojną Światową znajdowały się w Podhajcach zabudowania Spółdzielni "Rolnik" (dziadek Franciszek był kierownikiem "Rolnika" w latach 1925 - 1929)
Obejrzałam natomiast dość dokładnie Podhajce : znalazłam dom Jadwigi i Mariana Łomnickich (z P. Jadwigą przyjaźniła się moja babcia), widziałam budynek dawnego "Sokoła", rynek z ratuszem, na którego wieżyczce znajduje się obecnie zegar z wieży kościelnej, obie cerkwie, ruiny synagogi. Spacerowałam nad podhajeckimi stawami, nad śluzą na rzeczce Koropiec, widziałam zrujnowany budynek wybudowanego tuż przed wojną polskiego gimnazjum. Nawiedziłam kościół pw. św. Trójcy, gdzie znalazłam (dzięki oglądanym wcześniej archiwalnym zdjęciom wnętrz kościoła z lat międzywojennych) miejsce, w którym stała chrzcielnica. To tutaj moja śp. mama otrzymała sakrament Chrztu św. To w tym kościele, przed głównym ołtarzem, moi dziadkowie udzielili sobie sakramentu małżeństwa. Byłam dwukrotnie na cmentarzu rzymsko-katolickim, ale niestety czasu zabrakło, żeby dokładnie go obejść i przeszukać grób po grobie.
Największe jednak emocje i wzruszenie towarzyszyły mi w czasie mojej dwukrotnej wyprawy do pobliskiego Mużyłowa – wsi oddalonej o 4 km od Podhajec. To właśnie w Mużyłowie, w majątku Idalii z Bocheńskich i Tadeusza Reyów, mieszkała i pracowała moja babcia Janina Wilińska. Tutaj poznała swojego męża, a mojego dziadka – Franciszka Gutorskiego, który jako kierownik podhajeckiego "Rolnika" przyjeżdżał na konsultacje do hr. Tadeusza Reya - prezesa rolniczej spółdzielni. To właśnie tutaj urodziła się moja mama i chociaż wyjechała stąd mając niespełna dwa lata, całe życie wspominała Mużyłów i Podhajce.
 |
Widok na cerkiew i cmentarz grekokatolicki w Mużyłowie |
 |
Widok spod cerkwi grekokatolickiej na górną część Mużyłowa z murowaną cerkwią prawosławną |
 |
Polna droga z Mużyłowa do Podhajec Na horyzoncie widoczne kopuły cerkwi grekokatolickiej w Podhajcach |
Z dawnych zabudowań majątku Reyów w Mużyłowie nie pozostał najmniejszy ślad, wszystko zostało zniszczone w 1944 roku, po wejściu Sowietów. Niestety nie udało mi się ustalić, w którym miejscu stał budynek mieszczący kancelarię majątku oraz mieszkanie moich dziadków. Ale kiedy stałam tam na zboczu doliny i patrzyłam na położone poniżej zabudowania wsi, na drewnianą cerkiewkę grekokatolicką, na potężną lipę z kapliczką, na spalony budynek starej, jeszcze austriackiej, szkoły, uświadomiłam sobie, że patrzę tak jak moja mama i dziadkowie 80 lat temu. Warto było przejechać tyle kilometrów, by znaleźć się w tym szczególnym miejscu, by je poznać, zobaczyć i poczuć, że zawsze we mnie tkwiło. Bo chociaż byłam tam po raz pierwszy w życiu, wydało mi się swojskie i znajome.
Wracałam do Podhajec na piechotę, polną, błotnistą drogą, którą przed 85 laty dziadek jeździł w konkury do babci. Kiedy dochodziłam do przedmieść Podhajec obejrzałam się i patrzyłam na schowany w dolince potoku Mużyłów. I wiedziałam już, że muszę przyjechać tu jeszcze raz.
Warszawa, czerwiec 2011 r.
Powyższa relacja została opublikowana na nieistniejącej obecnie stronie internetowej Towarzystwa Miłośników Ziemi Podhajeckiej podhajce.pl oraz w numerze 11/12-2011 roku Miesięcznika Społeczno-Kulturalnego "Nad Odrą"
NAD ODRĄ 11/12-2011 Zdjęcia rzym-kat. kościoła pw. św. Trójcy w Podhajcach z 2011 r.:
 |
Widok na wieżę oraz południowe ramię transeptu |
 |
Część transeptu oraz prezbiterium |
 |
Wnętrze kościoła - prezbiterium |
Zdjęcia z Podhajec z 2011 roku: