Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wycieczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wycieczki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 czerwca 2021

Spacer po Cmentarzu Żydowskim w Warszawie - WTG

 


Spacer po Cmentarzu Żydowskim na Powązkach w Warszawie zorganizowany przez Warszawskie Towarzystwo Genealogiczne w niedzielę 30 maja 2021 r.

Naszym przewodnikiem była dr Anna Wiernicka, badaczka, genealożka i historyczka, członkini Warszawskiego TG. W latach 2011-2018 współpracowała z Pracownią Varsavianistyczną w Żydowskim Instytucie Historycznym. Kilka słów wstępu wygłosił też P. Witold Wrzosiński - pracownik Fundacji Dokumentacji Cmentarzy Żydowskich w Polsce.

Zwiedzałam ten cmentarz po raz drugi. Pierwszy raz byłam tu kilka lat wcześniej na przełomie zimy i wiosny. W końcu marca cmentarz był szaro-bury. Teraz zaskoczył mnie zieloną, bujną zielenią. Wszystko wyglądało zupełnie inaczej. 
Spacer był bardzo ciekawy, tylko zdecydowanie za krótki.

Moje zdjęcia ze spaceru można obejrzeć tu Cmentarz Żydowski - ZDJĘCIA

sobota, 16 maja 2020

III Pielgrzymka Podhajecka 17-22 czerwca 2011 r.

Panorama Podhajec
Widok na miasto od południowego wschodu

Pandemia pokrzyżowała plany wyjazdowe na ten rok. Planowałyśmy z koleżankami wyprawę na Ukrainę, w okolice Kijowa, aby zobaczyć miejsca, w których żyli nasi przodkowie. W planach był nie tylko Kijów, ale też Rzyszczów, Kaniów, Biała Cerkiew i okolice. Na razie trzeba było jednak zrezygnować z wyjazdu, ale mamy nadzieję, że kiedyś te plany zrealizujemy. 
A skoro nie można pojechać w nowe miejsca, postanowiłam przypomnieć moje wyjazdy do Podhajec i do Lwowa. Relacje te były publikowane w prasie oraz na stronie internetowej Towarzystwa Miłośników Ziemi Podhajeckiej, teraz udostępniam je również na swoim blogu.

III Pielgrzymka Podhajecka 

W dniach 17 – 22 czerwca 2011 roku odbyła się III Pielgrzymka Podhajecka zorganizowana przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Podhajeckiej. Patronat honorowy nad pielgrzymką sprawował Konsul Generalny RP we Lwowie.
Na Ziemi Podhajeckiej pielgrzymce towarzyszyła red. Grażyna Orłowska-Sondej przygotowująca relację dla "Studia Wschód" TVP Wrocław, reporter Oławskiej Telewizji Kablowej - Pan Zbigniew Pryjda oraz redaktor Mirosław Rowicki z "Kuriera Galicyjskiego".
W pielgrzymce wzięło udział ok. 140 osób z całej Polski. Byli też uczestnicy mieszkający obecnie w Australii, Kanadzie, Niemczech i Szwecji.
W piątek 17 czerwca
autokary pielgrzymkowe wyruszyły z Wrocławia, Brzegu i Oławy kierując się drogą A4 na wschód,  po drodze zabierając kolejnych uczestników pielgrzymki. Trasą przez Kraków, Tarnów, Rzeszów i Przemyśl  dotarliśmy o północy na przejście graniczne z Ukrainą w Medyce. Po trzygodzinnym załatwianiu formalności, autokary wjechały wreszcie na Ukrainę – teren naszego dawnego woj. lwowskiego.
Sobota – 18 czerwca
Pierwszy przystanek to Brzeżany, dokąd dojechaliśmy ok. godz. 9.00 czasu miejscowego. Brzeżany to dawne miasto powiatowe woj. tarnopolskiego. Obecnie jest to małe miasteczko oraz siedziba parafii rzymsko-katolickiej, do której należą też Podhajce – cel naszej wyprawy. Kościół brzeżański w rusztowaniach, wnętrze skromne, ale uporządkowane, pachnące jeszcze farbami. Wszędzie widać starania, żeby zarówno kościół jak i jego otoczenie odzyskało dawny blask. W Brzeżanach przywitał nas miejscowy proboszcz – ksiądz Andrzej Remineć, tutaj też wysiadł ks. kanonik Stanisław Draguła – kapelan podhajeckiej pielgrzymki, który na czas jej trwania zamieszkał w gościnie u brzeżańskiego proboszcza.

Kościół w Brzeżanach

Z Brzeżan pojechaliśmy dalej na południowy wschód, do celu naszej wyprawy – Podhajec, do których dotarliśmy ok. godz 10.00. W Podhajcach i na jego przedmieściach, u gościnnych miejscowych gospodarzy, rozlokowali się uczestnicy pielgrzymki.
Kościół pw. św. Trójcy w Podhajcach

O 12.00 - zbiórka przy kościele św. Trójcy, gdzie czekał na chętnych autokar do Białokrynicy.
Sobota – to dzień poświęcony tej właśnie miejscowości, położonej kilka kilometrów od Podhajec. O godz. 13.00 w Białokrynicy, przed dawnym kościołem pw. św. Piotra i Pawła, a obecnie grekokatolickiej cerkwi pw. św. Paraskewii przywitał uczestników pielgrzymki białokrynicki proboszcz – ks. Vołodymir Łytvyniv. Dziewczęta ubrane w ludowe stroje wręczyły na ręce prezesa Towarzystwa Miłośników Ziemi Podhajeckiej - P. Ryszarda Wojciechowskiego i ks. Kanonika Stanisława Draguły powitalny korowaj.
Białokrynica - powitanie z korowajem

Następnie w cerkwi odbyło się ekumeniczne nabożeństwo pod przewodnictwem miejscowego proboszcza i naszego pielgrzymkowego ks. kapelana. W czasie nabożeństwa śpiewał zespół ludowy z Polski – "Radzowiczanie". Wzruszające było wspólne odśpiewanie pieśni "My chcemy Boga" : my, goście z Polski śpiewaliśmy ją po polsku, a obecni mieszkańcy Białokrynicy – po ukraińsku.
Dawny kościół, a obecna cerkiew, poruszał swoim wnętrzem, gdzie z ołtarza głównego spoglądała na nas Maryja ze swojego częstochowskiego wizerunku, umieszczonego w tym miejscu jeszcze przed I wojną Światową.
Po nabożeństwie wyruszyliśmy wszyscy z procesją na białokrynicki cmentarz. Wspólnie modliliśmy się za zmarłych tutaj spoczywających. Został też poświęcony odnowiony grobowiec rodziny Różnickich - rodzina ta od pokoleń mieszkała w Białokrynicy, aż do 1946 roku.

Cmentarz w Białokrynicy

Po południu, w białokrynickim Domu Ludowym, odbyła się część artystyczna.
Wystąpił miejscowy żeński zespół ludowy pod kier. Hanny z Biłanów Sztogryn. Ukraińskie pieśni śpiewane na głosy brzmiały pięknie i wzruszająco. Następnie wystąpił zespół "Radzowiczanie" z GOK Dziadowa Kłoda pod Sycowem, pow. Oleśnica. Publiczność wyraźnie się ożywiła, śpiewała refreny oraz te z piosenek, które są powszechnie znane. Wzruszające było wykonanie przez ten zespół pieśni "O gwiazdo Podola" z tekstem napisanym przez P. Ryszarda Wojciechowskiego.
Niedziela 19 czerwca – święto św. Trójcy – to dzień poświęcony Podhajcom.
O godzinie 11.00 spotkaliśmy się w kilkanaście osób na podhajeckim cmentarzu rzymsko-katolickim, gdzie każdy z obecnych pomodlił się za dusze pochowanych tutaj rodaków.
Przed mszą św. otwarty był kościół pw. św. Trójcy. Ta wspaniała świątynia, pomimo tego że jest poważnie zrujnowana, nadal robi ogromne wrażenie. Wielu z nas - pielgrzymów z Polski, ze skupieniem zwiedzało wnętrze kościoła, myśląc o swoich przodkach, którzy tutaj byli chrzczeni, zawierali śluby oraz o tych, którzy stąd rozpoczynali swoją ostatnią, ziemską wędrówkę.
O godz. 12.00, na placu przed kościołem pw. św. Trójcy, rozpoczęła się uroczysta msza św., której przewodniczył biskup lwowski - ks. Leon Mały.  Mszę św. współkoncelebrowali : ks. Andrzej Remineć – proboszcz z Brzeżan, ks. Stanisław Draguła – kapelan III Pielgrzymki Podhajeckiej, ks. Adam Kruczyński – Werbista – misjonarz obecnie pracujący w Nowej Uszycy na Ukrainie. Obecni byli też miejscowi księża grekokatoliccy: ks. Mykoła Mydlak – proboszcz parafii Podhajce-Stare Miasto i ks. Igor Komarnyckij – proboszcz parafii Podhajce-Silce.

Msza św. w Podhajcach
Koncelebrze przewodniczy ks. biskup Leon Mały

W uroczystej mszy św. wzięli udział : przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP we Lwowie: V-ce Konsul P. Bartosz Rogalski i V-ce Konsul P. Anna Koziejowska oraz miejscowe władze w osobach Przewodniczącej Rady Rejonu – P. Iriny Baran i Mer Podhajec – P. Tatyany Levkovych.
Oprawę muzyczną odpustowej mszy św. przygotował polski zespół "Radzowiczanie", zaś Liturgię Słowa – miejscowa młodzież.
Msza św. zgromadziła nie tylko uczestników III Pielgrzymki Podhajeckiej, ale też licznie przybyłych mieszkańców Podhajec. Ponieważ od dłuższego czasu słychać było pomruki zapowiadającej się w ten sposób burzy, ks. proboszcz Andrzej Remineć zdecydował o przeniesieniu wszystkich powitań, przemówień i homilii na czas po zakończeniu mszy św. - do wyremontowanej kaplicy Zofii z Zamiechowa. Nawałnica nadciągnęła w czasie czytania Ewangelii i nie pozwoliła nam w skupieniu wysłuchać Słowa Bożego.  Lało jak z cebra, toteż uczestniczący we mszy św. chronili się pod parasolami, a ponieważ i ołtarz był ustawiony pod gołym niebem - ksiądz biskup poprosił kilka osób o osłonięcie ołtarza parasolkami. Po mszy św. spotkaliśmy się wszyscy w przykościelnej kaplicy. Teraz dopiero brzeżański proboszcz przywitał księdza biskupa i przybyłych na uroczystość gości. Tutaj też wysłuchaliśmy homilii księdza biskupa.
Niezwykle miłym akcentem, tej nietypowo przebiegającej i burzliwej mszy św., było podarowanie ozdobnego ornatu dla kościoła w Podhajcach przez PP. Alicję i Bolesława Kussów.
Następnie udaliśmy się na plac położony przy kościele, gdzie znajduje się pomnik  Adama Mickiewicza, wzniesiony przez podhajczan w 1898 roku – w setną rocznicę urodzin wieszcza. Pomnik ten został wiosną tego roku odrestaurowany staraniem i z funduszy P. Henryka Pękalskiego, dawnego mieszkańca Podhajec, pełniącego obecnie funkcję v-ce prezesa TMZP.

Pomnik Adama Mickiewicza w Podhajcach

W czasie uroczystości odsłonięcia odnowionego pomnika wiersz swój "Odę do mowy kresowej" recytował Leszek Długosz – artysta "Piwnicy pod Baranami", a ks. Adam Kruczyński wyrecytował (z pamięci!) fragment "Pana Tadeusza" – "Koncert Jankiela". Odsłonięcia pomnika dokonali : P. Henryk Pękalski, ks. biskup Leon Mały,  Konsul P. Bartosz Rogalski,  Przewodnicząca Rady Rejonu – P. Irina Baran oraz Mer Podhajec – P. Tatyana Levkovych.
Po południu w Domu Ludowym w Podhajcach odbyła się część artystyczna.
Wystąpili soliści z sekcji śpiewu działającej przy Domu Ludowym w Podhajcach oraz nasz polski zespół "Radzowiczanie".
Poniedziałek 20 czerwca – wyprawa do Śniatynia i Kołomyi na Pokuciu.
Śniatyń – małe miasteczko położone w czasach II RP na granicy z Rumunią.
W śniatyńskim szpitalu pracowała i tutaj zmarła 30 maja 1904 roku - bł. S. Marta Wiecka ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia Św. Wincentego a Paulo. Siostra Marta w latach 1894 – 1899 posługiwała chorym w szpitalu w Podhajcach, w Podhajcach też 15 sierpnia 1897 roku złożyła swe pierwsze śluby zakonne. Na Zjeździe Towarzystwa Miłośników Ziemi Podhajeckiej, który odbędzie się 22 października bieżącego roku, podjęta zostanie uchwała, na mocy której błogosławiona Siostra Marta Wiecka zostanie patronką naszego Stowarzyszenia.
Siostra Marta urodziła się 12 stycznia 1874 roku we wsi Nowy Wiec na Kaszubach. W III Pielgrzymce Podhajeckiej wzięła udział Pani Janina Kwiecień – Starosta Kartuski, członek-założyciel TMZP, dla której wizyta w Śniatyniu – miejscu śmierci błogosławionej S. Marty, miała szczególne znaczenie.
W kościele w Śniatyniu, przepięknie położonym na wysokiej skarpie doliny Prutu, przywitał nas ksiądz proboszcz Aleksander Raca. Odprawione zostało tutaj krótkie nabożeństwo, w czasie którego mogliśmy ucałować relikwie bł. Siostry Marty Wieckiej. Po kościele oprowadzała nas Siostra Halina ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia. 
Kościół w Śniatyniu

Panorama doliny rzeki Prut.
Na horyzoncie widać grzbiety Karpat Wschodnich

Siostra Halina pilotowała też nas w drodze na śniatyński cmentarz, gdzie nawiedziliśmy grób błogosławionej Siostry Marty. Przy grobie opowiedziała uczestnikom pielgrzymki historię życia Siostry Marty Wieckiej, o okolicznościach jej śmierci oraz o szerzącym się kulcie zmarłej.
Po opuszczeniu Śniatynia – wizyta w Kołomyi.  To typowo galicyjskie miasteczko położone na Pokuciu, urokliwe, z zadbanymi kamieniczkami i ogromnym targowiskiem w centrum.  Zwiedziliśmy tutaj Muzeum Huculszczyzny poznając tutejsze budownictwo, zwyczaje i sztukę ludową. 
Ratusz w Kołomyi 

Niestety, było już późne popołudnie i miejscowy targ , gdzie mieliśmy nadzieję na zakup ludowych wyrobów, kończył już swoją działalność. Późnym wieczorem wróciliśmy do Podhajec.
Wtorek 21 czerwca – pożegnanie z Podhajcami i wizyta we Lwowie.
O 11.00 wyruszyliśmy autokarami z Podhajec, pożegnawszy się z naszymi gospodarzami.
W Brzeżanach dołączył do nas nasz ksiądz kapelan i pożegnał nas serdecznie proboszcz – ks. Andrzej Remineć. W trzy autokary zdążaliśmy do Lwowa, dokąd dojechaliśmy późnym popołudniem. Najpierw wspólna wizyta na Cmentarzu Orląt i Cmentarzu Łyczakowskim. Na chwilę odłączyłam się od grupy, by nawiedzić grób mojego pradziada – Władysława Bayera, położony na wzgórzu Powstańców Styczniowych. A następnie mieliśmy trzy godziny wolnego czasu, by wędrować ulicami Lwowa. W pierwszej kolejności pomaszerowałam przez lwowski Rynek, Wały Hetmańskie, a dalej ulicami Kazimierzowską i Kleparowską na ulicę Inwalidów, gdzie pod Nr 7 stoi zachowana kamienica mojego pradziadka. Z miłym wzruszeniem patrzyłam na drewniane wrota bramy, na secesyjne gzymsy i zdobienia kamienicy. Bocznymi uliczkami, z typowym lwowskim brukiem, wróciłam na Wały Hetmańskie. Z przyjemnością po raz kolejny oglądałam Teatr Wielki, Hotel Georga, Plac Mariacki z figurą Matki Bożej i pomnikiem Adama Mickiewicza. Z przykrością patrzyłam na kompletnie nie pasujący do tego miejsca nowoczesny budynek banku, wybudowany w miejscu istniejącej tu do 1939 roku, kamienicy braci Lewickich (tych od Pacykowa). Dalej powędrowałam ul. Akademicką, aż pod kościół św. Mikołaja, gdzie chrzczony był pradziad Władysław. 
Ulicą Pańską dotarłam do dawnego kościoła OO. Bernardynów pw. św. Andrzeja. Za mało było już czasu, żeby pójść jeszcze na Łyczaków do kościoła św. Antoniego, gdzie ochrzczony został dziadek Ludwik Bayer. Wysoki Zamek też musiał poczekać na moją kolejną wizytę we Lwowie. Wracając pod Pałac Arcybiskupów, gdzie czekały nasze autokary, zdążyłam jeszcze po drodze popatrzeć na Katedrę Łacińską, Kaplicę Boimów, Rynek z Ratuszem i fontanną Neptuna. Zdecydowanie za krótka ta wizyta – mogłabym jeszcze godzinami wędrować ulicami tego miasta "zawsze wiernego".
O 20.00 wyjechaliśmy z centrum Lwowa kierując się na zachód. Wyjeżdżaliśmy ulicą Gródecką, mijając po drodze kościół św. Anny, a następnie więzienie Brygidek i kościół św. Elżbiety z wysokimi wieżami. W oddali, po prawej stronie widać było budynek Dworca Głównego we Lwowie. Robiło się coraz ciemniej, a nasza pielgrzymka powoli dobiegała końca.
Ponownie przekroczyliśmy granicę polsko-ukraińską i autokary, nie zatrzymując się już po drodze, przez Przemyśl, Rzeszów, Tarnów i Kraków zmierzały w kierunku Dolnego Śląska.
W środę – 22 czerwca w godzinach rannych zakończyła się III Pielgrzymka Podhajecka. 

Wzięłam udział w III Pielgrzymce Podhajeckiej, ponieważ chciałam zobaczyć Podhajce –
miasteczko, z którym związani byli moi dziadkowie macierzyści : Janina z Wilińskich i Franciszek Gutorscy.  Program pielgrzymki, który poznałam jeszcze przed wyjazdem, był bardzo bogaty. Miałam jednak nadzieję, że uda mi się też zrealizować cele mojego osobistego pielgrzymowania.
Z tego co zamierzałam - zrobiłam i zobaczyłam prawie wszystko. Prawie – gdyż nie udało mi się odnaleźć na podhajeckim cmentarzu grobu mojego pradziada – Mariana Wilińskiego oraz nie odnalazłam miejsca, w którym przed II Wojną Światową znajdowały się w Podhajcach zabudowania Spółdzielni "Rolnik" (dziadek Franciszek był kierownikiem "Rolnika" w latach 1925 - 1929)
Obejrzałam natomiast dość dokładnie Podhajce : znalazłam dom Jadwigi i Mariana Łomnickich (z P. Jadwigą przyjaźniła się moja babcia), widziałam budynek dawnego "Sokoła", rynek z ratuszem, na którego wieżyczce znajduje się obecnie zegar z wieży kościelnej, obie cerkwie, ruiny synagogi. Spacerowałam nad podhajeckimi stawami, nad śluzą na rzeczce Koropiec, widziałam zrujnowany budynek wybudowanego tuż przed wojną polskiego gimnazjum. Nawiedziłam kościół pw. św. Trójcy, gdzie znalazłam (dzięki oglądanym wcześniej archiwalnym zdjęciom wnętrz kościoła z lat międzywojennych) miejsce, w którym stała chrzcielnica. To tutaj moja śp. mama otrzymała sakrament Chrztu św. To w tym kościele, przed głównym ołtarzem, moi dziadkowie udzielili sobie sakramentu małżeństwa. Byłam dwukrotnie na cmentarzu rzymsko-katolickim, ale niestety czasu zabrakło, żeby dokładnie go obejść i przeszukać grób po grobie.
Największe jednak emocje i wzruszenie towarzyszyły mi w czasie mojej dwukrotnej wyprawy do pobliskiego Mużyłowa – wsi oddalonej o 4 km od Podhajec. To właśnie w Mużyłowie, w majątku Idalii z Bocheńskich i Tadeusza Reyów, mieszkała i pracowała moja babcia Janina Wilińska. Tutaj poznała swojego męża, a mojego dziadka – Franciszka Gutorskiego, który jako kierownik podhajeckiego "Rolnika" przyjeżdżał na konsultacje do hr. Tadeusza Reya - prezesa rolniczej spółdzielni. To właśnie tutaj urodziła się moja mama i chociaż wyjechała stąd mając niespełna dwa lata, całe życie wspominała Mużyłów i Podhajce. 
Widok na cerkiew i cmentarz grekokatolicki w Mużyłowie

Widok spod cerkwi grekokatolickiej na górną część Mużyłowa
z murowaną cerkwią prawosławną

Polna droga z Mużyłowa do Podhajec
Na horyzoncie widoczne kopuły cerkwi grekokatolickiej w Podhajcach

Z dawnych zabudowań majątku Reyów w Mużyłowie nie pozostał najmniejszy ślad, wszystko zostało zniszczone w 1944 roku, po wejściu Sowietów. Niestety nie udało mi się ustalić, w którym miejscu stał budynek mieszczący kancelarię majątku oraz mieszkanie moich dziadków. Ale kiedy stałam tam na zboczu doliny i patrzyłam na położone poniżej zabudowania wsi, na drewnianą cerkiewkę grekokatolicką, na potężną lipę z kapliczką, na spalony budynek starej, jeszcze austriackiej, szkoły, uświadomiłam sobie, że patrzę tak jak moja mama i dziadkowie 80 lat temu. Warto było przejechać tyle kilometrów, by znaleźć się w tym szczególnym miejscu, by je poznać, zobaczyć i poczuć, że zawsze we mnie tkwiło. Bo chociaż byłam tam po raz pierwszy w życiu, wydało mi się swojskie i znajome.
Wracałam do Podhajec na piechotę, polną, błotnistą drogą, którą przed 85 laty dziadek jeździł w konkury do babci. Kiedy dochodziłam do przedmieść Podhajec obejrzałam się i patrzyłam na schowany w dolince potoku Mużyłów. I wiedziałam już, że muszę przyjechać tu jeszcze raz.
Warszawa, czerwiec 2011 r.

Powyższa relacja została opublikowana na nieistniejącej obecnie stronie internetowej Towarzystwa Miłośników Ziemi Podhajeckiej podhajce.pl oraz w numerze 11/12-2011 roku Miesięcznika Społeczno-Kulturalnego "Nad Odrą" NAD ODRĄ 11/12-2011 

Zdjęcia rzym-kat. kościoła pw. św. Trójcy w Podhajcach z 2011 r.:

Widok na wieżę oraz południowe ramię transeptu

Część transeptu oraz prezbiterium

Wnętrze kościoła - prezbiterium

Zdjęcia z Podhajec z 2011 roku:

Ratusz w Podhajcach

Gmach dawnego sądu powiatowego w Podhajcach.
Bardzo zrujnowany niestety

Gmach Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" w Podhajcach

Młyn z końca XIX w.

Widok na Stawy Podhajeckie.

środa, 22 maja 2019

Noc Muzeów 2019


Tegoroczną Noc Muzeów spędzałam w Warszawie.
Wędrówkę po muzeach zaczęłam od siedziby Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej na ul. Kłobuckiej, gdyż IPN przygotował tu program zatytułowany „Utracony świat – obraz zniszczeń wojennych i strat osobowych z września 1939 r. w dokumentach IPN”. O godzinie 16.00 pierwsza grupa zainteresowanych osób miała możliwość zwiedzenia budynku Archiwum IPN, oczywiście pod przewodnictwem i opieką tutejszych pracowników. W korytarzach i salkach dostępne były wystawy zdjęć i dokumentów.

Magazyny Archiwum IPN - na regałach akta paszportowe z woj. mazowieckiego.

Wystawa zdjęć Antoniego Snawadzkiego w IPN.

W sali, w której kończyła się trasa zwiedzania, na uczestników Nocy Muzeów czekali pracownicy IPN. Można było uzyskać porady dotyczące poszukiwania informacji o osobach poszkodowanych w czasie II Wojny Światowej, jak i represjonowanych w latach PRLu. Można było także skorzystać z baz danych tej instytucji.

Z dalekiego Ursynowa najpierw autobusem, a następnie metrem, przejechałam do Śródmieścia, aby udać się do Archiwum Głównego Akt Dawnych.
Wędrując od stacji metra ulicą Długą, po drodze wstąpiłam do (również otwartego w Noc Muzeów) Muzeum Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego. Muzeum to mieści się w podziemiach Katedry Polowej WP i przedstawia historię kapelanów różnych wyznań współpracujących z wojskiem.

Katedra Polowa WP na ul. Długiej

Kolejnym miejscem, które odwiedziłam było Archiwum Główne Akt Dawnych. Dostępna tu była wystawa „Pieczęcią i piórem. Jak dawniej uwierzytelniano dokumenty”, na której pokazano oryginalne dokumenty z podpisami i pieczęciami władców oraz znanych postaci historycznych. 

Podpis króla Jana Kazimierza na pergaminowym dokumencie z 1668 r.

Na godzinę 19.00 planowany był w AGAD koncert muzyki dawnej, na który jednak nie zaczekałam, ponieważ spieszyłam się na wykłady do Archiwum na Krzywym Kole.
Na tej uliczce, znajdującej się na Starym Mieście, mieści się Archiwum Państwowe w Warszawie. W ramach tegorocznej Nocy Muzeów archiwum to przygotowało m.in. cykl wykładów - "W kręgu źródeł i archiwów rodzinnych" - prowadzonych przez pracowników archiwum. 
Z tego cyklu interesowały mnie dwa wykłady:
- o godz. 19.00 - "Źródła do dziejów rodzinnych" (omówienie akt stanu cywilnego, ewidencji ludności, akt szkolnych, akt wymiaru sprawiedliwości, poszukiwań genealogicznych w archiwach państwowych i kościelnych, techniki sporządzania wypisów, budowania drzewa genealogicznego) - prowadzony przez p. Magdę Masłowską oraz
- o godz. 20.00 - "Jak możemy wykorzystać internet do poszukiwań genealogicznych" - p. Rafała Sztarskiego.


Szczególnie interesująco wypadł dla mnie wykład p. Masłowskiej. Omawiając różne rodzaje dokumentów przydatne w poszukiwaniach genealogicznych, a dostępne w Archiwum Państwowym w Warszawie, wspomniała o aktach Uniwersytetu Warszawskiego z okresu zaborów. 
Była to dla mnie niespodzianka! 
Kilka miesięcy wcześniej korzystałam bowiem z Archiwum Uniwersytetu Warszawskiego, z akt osobowych studentów okresu międzywojennego. Pytałam się wówczas w Archiwum UW o dokumenty Głównej Szkoły Felczerskiej, która działała przy Cesarskim Uniwersytecie w Warszawie w latach 1867-1905. Otrzymałam odpowiedź, że dokumentacja z tego okresu została w 1915 r. wywieziona przez Rosjan do Rostowa n/Donem i nie została zwrócona.
Po wykładzie zwróciłam się do p. Masłowskiej z pytaniem kiedy dokumenty UW wróciły do Warszawy. Okazało się, że były dwie rewindykacje dokumentacji (o ile dobrze pamiętam): pierwsza jeszcze w latach 20-tych, a druga już po II Wojnie Światowej. Niestety całości dawnego archiwum Cesarskiego Uniwersytetu nie oddano, ale i tak to co jest, jest warte przeszukania. Tym bardziej, że znajdują się tam dokumenty felczerów.
Już po powrocie do domu odszukałam na portalu Szukaj w Archiwach interesujący mnie Zespół z zasobu Archiwum Państwowego w Warszawie:
72/214/0  Cesarski Uniwersytet Warszawski 1869-1917 : 1111 jednostek akt, w sumie 43,08 mb.
Zawartość:
I. Kancelaria Uniwersytetu Senatu, Zarządu i Rektora
II. Sekretariaty Wydziałów
III. Kancelaria Inspektora /od 1908 r. Prorektora/
IV. Akta osobowe pracowników
V. Akta osobowe studentów i farmaceutów
VI. Osobowe: felczerów, położnych, dentystów
VII. Stowarzyszenia studenckie i towarzystwa naukowe przy Uniwersytecie
Muszę przyznać, że wygląda naprawdę interesująco!

Po wykładach na Krzywym Kole, poszłam na herbatę z koleżankami, a bardzo późnym wieczorem wybrałyśmy się jeszcze razem na zwiedzanie warszawskiego Barbakanu.

Warszawski Barbakan nocą.


niedziela, 24 marca 2019

Archiwalny Radom


W poniedziałek 18 marca wybrałam się do Radomia, do tamtejszego Archiwum Państwowego. Chciałam poszukać tam śladów interesującego mnie felczera - Michała Woźniaka oraz jego syna Władysława. Wiedziałam, że felczer Michał po powrocie z Rosji w 1921 roku, przez kilka lat mieszkał i pracował w Skaryszewie, miasteczku położonym niedaleko Radomia. Miałam nadzieję, że znajdę dokumenty, w których podane będzie miejsce urodzenia Michała, bo chociaż znam dzieje tej rodziny od 1921 r. do września 1939 roku, to niestety nie wiem ani skąd on pochodził, ani gdzie uzyskał uprawnienia felczerskie.
Przejrzałam na portalu Szukaj w Archiwach zasób archiwum w Radomiu i wytypowałam interesujące mnie materiały. Kilka dni przed planowaną wizytą, zadzwoniłam do archiwum anonsując swój przyjazd oraz potrzeby archiwalne. Następnie wysłałam mailem zgłoszenie użytkownika oraz zamówiłam dokumenty. 



W poniedziałek rano, kiedy dotarłam spiesznym krokiem do siedziby archiwum, dokumenty już na mnie czekały. W pierwszej kolejności zabrałam się za przeglądanie dokumentów szkolnych Szkoły Powszechnej w Skaryszewie, gdyż tam w latach 1921-1924 (wg. danych zawartych w życiorysie napisanym w latach studenckich) uczył się Władysław Woźniak. I rzeczywiście, znalazłam Władysława na liście uczniów tej szkoły, wszystkie jego dane osobowe się zgadzały.




I taka ciekawa uwaga, wpisana przez organ nadzorujący szkołę:


Niestety, dla gminy Skaryszew nie zachowały się dokumenty ewidencji ludności z lat 1921-1925, z okresu w którym rodzina Woźniaków mieszkała na jej terenie, a z Referatu Bezpieczeństwa Starostwa Powiatowego w Radomiu tylko jedna sygnatura dotyczyła pierwszej połowy lat 20-tych XX wieku. Na wszelki wypadek przejrzałam i te dokumenty, chociaż dotyczyły osób poszukiwanych – zbiegłych obcokrajowców.
Na koniec z zespołu „Rząd Gubernialny Radomski” zapoznałam się z dokumentami Referatu Lekarskiego z lat 1914-1915, w nadziei znalezienia wzmianki o moim felczerze, ale tu też nic nie znalazłam poza cieszącymi oko dawnymi stemplami i nagłówkami urzędowych pism.




Podsumowując moją wizytę w AP Radom mogę stwierdzić, że spełniła ona moje oczekiwania tylko w połowie: potwierdziłam obecność interesującej mnie rodziny w Skaryszewie, ale bliższych informacji o głowie tej rodziny nie znalazłam.

Po wizycie w archiwum miałam jeszcze sporo czasu do odjazdu mojego autobusu powrotnego do Warszawy, mogłam w związku z tym spokojnie przespacerować się po mieście.

Gmach Resursy Obywatelskiej


Narożna kamienica u zbiegu ulic Żeromskiego i Witolda

Klasztor i kościół OO. Bernardynów

Radomski deptak - ul. St. Żeromskiego - perspektywę zamyka wieża kościoła farnego.
Gmach dawnego radomskiego oddziału Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego


Gmach Banku Państwa w Radomiu

Przed jednym ze sklepów: kotek Miau i piesek Hau.

Park Kościuszki - aleja ks. bp. Jana Chrapka prowadząca do Katedry Radomskiej pw. NMP

Pomnik Jana Kochanowskiego w Parku Kościuszki

A po wizycie w barze "Bolek i Lolek" i dłuższej chwili spędzonej przy herbacie, nad Radomiem zapadł już zmrok i miasto wyglądało tajemniczo :

Radomski deptak o zmroku

Przed Pałacem Sandomierskim

niedziela, 10 lutego 2019

ŚTG Wrocław - CBN Polona - Warsztaty

W środę 6 lutego 2019 r miałam przyjemność gościć na spotkaniu Śląskiego Towarzystwa Genealogicznego we Wrocławiu.

Poprowadziłam warsztaty (pierwsze w tym roku), których celem było pokazanie jak  korzystać z Cyfrowej Biblioteki Narodowej POLONA, a także jak wykorzystać zasoby tej biblioteki cyfrowej do poszukiwań genealogicznych.
Po krótkim przedstawieniu historii POLONY pokazałam podstawowe funkcje tej biblioteki. Zawsze w czasie warsztatów korzystam z łącza internetowego, tak aby wszelkie działania pokazywać bezpośrednio w bibliotece cyfrowej. Tak więc i tym razem pokazywałam na konkretnych przykładach możliwości wyszukiwania potrzebnych informacji, sposoby porządkowania oraz ograniczania ilości wyników oraz zasady korzystania z panelu prasy. Pokazałam także udogodnienia, jakie zyskuje się po zarejestrowaniu i zalogowaniu na stronie CBN POLONA, czyli: oznaczanie ulubionych publikacji, tworzenie własnych kolekcji oraz możliwość dodawania zakładek i notatek w czytanych publikacjach.
Był też oczywiście czas na zadawanie pytań przez uczestników warsztatów.



Na koniec pokazałam ciekawostkę jaką jest Projekt Polona/Typo – czyli możliwość tworzenia napisów, tytułów lub haseł z liter pochodzących z udostępnionego zasobu Biblioteki Narodowej.


Po warsztatach spotkaliśmy się już w mniejszym gronie przy herbacie.


Kolejnego dnia, w towarzystwie moich wrocławskich koleżanek Marylki i Majki, zwiedziłam gmach główny Uniwersytetu Wrocławskiego: znajdujące się tam Muzeum UWr., Colegium Marianum oraz przepiękną Aulę Leopoldyńską, która mnie zachwyciła. Na koniec weszłyśmy po Cesarskich Schodach  na taras widokowy znajdujący się na Wieży Matematycznej. Z tarasu rozciąga się ciekawa panorama Wrocławia pełna spadzistych dachów i kościelnych wież. Horyzont tego dnia był zamglony i niestety nie było widać ani Sobótki, ani innych wzniesień Przedgórza Sudeckiego.





O historii Uniwersytetu Wrocławskiego i o muzeum znajdującym się w Gmachu Głównym UWr. można poczytać tu http://muzeum.uni.wroc.pl/ 

Bardzo dziękuję wszystkim uczestnikom warsztatów za obecność oraz za wszystkie pytania. Dziękuję też serdecznie Marylce za gościnę, a Marylce i Majce za oprowadzanie po Wrocławiu. To były bardzo przyjemne dwa dni w Waszym mieście.

PS. Wszystkie pokazane tu zdjęcia są autorstwa Majki, której dziękuję za zgodę na ich udostępnienie na moim blogu!