czwartek, 6 stycznia 2022

Koty od Doroty ...

Zdjęcie profilowe Doroty na Facebooku
 

Dorota Mazurek z domu Rychlik 7.01.1962 – 30.10.2020

Dorotka … gdyby żyła, obchodziłaby dziś swoje 60 urodziny. Na pewno zorganizowałaby spotkanie Warszawskich Genealożek … byłaby beza, zimowa herbata, może wino …

Nasza koleżanka aktywnie uczestniczyła nie tylko w działaniach naszej małej, genealogicznej grupy - Dorota przez kilka lat prowadziła na Facebooku bazarki charytatywne, zbierające fundusze na pomoc dla potrzebujących osób. 
Zaczęło się od organizowania pomocy dla jej znajomej, której w czasie świąt Bożego Narodzenia spalił się dom oraz prowadzona przez nią hodowla psów. Pomoc była potrzebna nie tylko na odbudowę domu, ale i na zorganizowanie leczenia weterynaryjnego poszkodowanym w pożarze psiakom. W ten pierwszy bazarek zaangażowała się chyba cała grupa Warszawskich Genealożek, ofiarowując fanty na aukcje oraz aktywnie w nich uczestnicząc. Rok później, kiedy odbudowa domu i hodowli psów była już zaawansowana, cel bazarku na prośbę wspieranej znajomej został zmieniony – od tego czasu zbierano fundusze na pomoc chorym dzieciom. Dorota nadal aktywnie bazarek prowadziła, wystawiając fanty na aukcje, promując bazarek wśród znajomych, udostępniając informację o nim, gdzie tylko mogła. Sama już dotknięta chorobą, często zmęczona leczeniem, z oddaniem jednak poświęcała czas na zbieranie funduszy dla innych potrzebujących.

Była dobrym człowiekiem, pełnym ciepła i poczucia humoru, reagującym na potrzeby, a zwłaszcza na krzywdę innych. Wielokrotnie udostępniała na swoim profilu na Facebooku prośby o wsparcie dla chorych dzieci, a także organizowane zrzutki na pomoc dla osób poszkodowanych w różnych sytuacjach. Lubiła sprawiać swoim znajomym niespodzianki, pamiętała o imieninach, urodzinach, o naszych pasjach i kolekcjach. Nie zliczę, ile dostałam od niej różnych rzeczy ze słonecznikami, które zdobią teraz moją wiejską chałupę. Kiedy tylko trafiła w sklepie na jakiś przedmiot ze słonecznikami, robiła jego zdjęcie i podsyłała mi informację, gdzie jest do kupienia albo tylko pytała: „Chceeesz?”. Sama kolekcjonowała kalendarzyki listkowe, miała ich sporą kolekcję, dlatego rozumiała kolekcjonerskie zacięcie innych. Szczególnie wzruszyła mnie, przywożąc z pobytu w sanatorium w Ustroniu komplet trzech pijałek zdobionych malowanymi ręcznie słonecznikami. Nawet tam, lecząc się i nabierając sił po chemioterapii, pamiętała o moim słonecznikowym szmerglu.

Dorota przesłała mi kiedyś na święta Bożego Narodzenia
wraz z życzeniami świątecznymi zdjęcie słonecznikowej choinki 



Kochała zwierzaki, w swoim domu miała dwa kocury: czarno-białego Doopka oraz rudowłosego Rudego, o których mogła opowiadać godzinami. Jeździła jako wolontariusz do schronisk dla psów, wspomagając te przytuliska, a ze schroniskowymi psami, kiedy jeszcze miała na to siły, chodziła na długie spacery.














Wśród  znajomych miała osoby również zwierzakolubne. Stąd na aukcjach charytatywnych często pojawiały się figurki psów i kotów. Drewniane, ceramiczne, z metalu lub różnych innych tworzyw. Na jednym z pierwszych bazarków wpadły mi w oko drewniane koty-bliźniaki, na którymś z kolejnych – ciekawe, łaciate kocisko. Tak się właśnie zaczęło, dzięki Dorocie, moje kolekcjonowanie drewnianych kotów … 

Po śmierci Doroty, na przełomie listopada i grudnia 2020 roku,  odbył się jeszcze jeden bazarek charytatywny, świąteczny, jej dedykowany - z podziękowaniem za trud i pracę, które poświęciła przy organizacji oraz prowadzeniu wcześniejszych bazarków. Na aukcjach były też przedmioty, które Dorota podarowała od siebie. Dorotka miała świadomość, że odchodzi, przez ostatnie 2 miesiące życia była pod opieką hospicjum domowego. Co mogła, to jeszcze w swoim domu porządkowała, m.in. rzeczy do wystawienia na bazarku. Wtedy właśnie, ze swojej prywatnej kolekcji, przeznaczyła na bazarek dużego, drewnianego kota. Uparłam się, żeby go kupić i na szczęście udało mi się. To ten najwyższy, ozdoba mojej kolekcji i pamiątka po koleżance.


Dorota nie lubiła publicznych występów. Nie dała się namówić na poprowadzenie wykładu, na opowiedzenie w szerszym gronie o przodkach, o Rychlikach z Ruchny k/Węgrowa i o swoich poszukiwaniach.  Jednak w środowisku genealogicznym pozostała pamięć o Niej, zwłaszcza w grupie osób zajmujących się Węgrowem i Ziemią Liwską, skąd pochodziła. Warto zajrzeć do bloga Doroty, gdzie pozostały teksty jej autorstwa, opowiadające o jej genealogicznych ścieżkach Genealogiczne przypadki Doroty

Z Dorotą na zamku w Liwie










Dorota oprowadza nas po Węgrowie


W pracowni P. Małgorzaty Pepłowskiej w Ruchnie












Pozostawiła też po sobie bardzo miłe wspomnienie w gronie najbliższych koleżanek – Warszawskich Genealożek. Wspominamy ją na spotkaniach często i bardzo nam brakuje jej obecności, uśmiechu, powiedzonek czy żartów. Jej pełnego ciepła zainteresowania dla naszych poczynań … 

Genpol 2020 - ostatnie spotkanie przed pandemią 
Kwadrat - 7 marca 2020 r.



Informacje:
1. Zdjęcie profilowe Doroty na FB
Dorota sfotografowała się na tle jednej z plansz wystawy zorganizowanej w 2014 roku przez Bibliotekę Publiczną w Dzielnicy Wola m.st. W-wy. Na planszy zdjęcie Doroty z 1971 roku. 
Na profilu „Wolskie Regionalia” na FB zamieszczono zestawienie dwóch zdjęć naszej Dorotki: z 1971 i z 2014 roku  https://www.facebook.com/WolskieRegionalia/posts/2555727291117724

Dorotka podarowała z domowych zbiorów wiele archiwalnych zdjęć wykonanych na terenie Dzielnicy Wola do Cyfrowego Archiwum Społecznego – Wolskie Regionalia
https://wolskieregionalia.bpwola.waw.pl/
W konkursie „Wola zmienną jest” zorganizowanym w 2014 roku przez w/w bibliotekę, Dorota otrzymała wyróżnienie.

2. Blog Doroty – Genealogiczne Przypadki Doroty
https://genealogiczneprzypadkidoroty.blogspot.com/

3. Warto zajrzeć też na stronę regionalną - Ruchna i Ruchenka
https://ruchna.pl/

4. Małgorzata Pepłowska z domu Rychlik – bratanica dziadka Doroty Mazurek z domu Rychlik
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82gorzata_Pep%C5%82owska
Panią Małgorzatę odwiedziliśmy w jej pracowni w Ruchnie, w czasie wycieczki po Ziemi Liwskiej, którą zorganizowała dla nas Dorota 7 października 2017 r.

5. Spacer z psami ze schroniska – zdjęcia P. Małgorzaty Pędzimąż na profilu Doroty na FB

6. A tu kilka słów wyjaśnienia kim są Warszawskie Genealożki
https://bayerkoweopowiesci.blogspot.com/2018/08/spotkanie-na-rodos-5-urodziny.html



środa, 29 września 2021

PARANTELE 6/2021 i mój artykuł o wędrowaniu ...

 

PARANTELE 6/2021

Na 8 Konferencji Genealogicznej GENEAMI w Brzegu w dniach 25-26 września 2021 roku miała miejsce promocja tegorocznych PARANTELI - rocznika Śląskiego Towarzystwa Genealogicznego we Wrocławiu.


SPIS TREŚCI PARANTELI 6/2021



W tegorocznych PARANTELACH został zamieszczony mój artykuł:                                             "Wędrówka śladami moich przodków młynarzy. Dukla - Sanok - Uherce - Poraż - Ustrzyki Dolne". 

Dukla - to miasto na przedgórzu Beskidu Niskiego, gdzie młynarzował w latach 30-tych XIX wieku (wraz ze swoim ojcem Jakubem) mój praprapradziad Dominik Bayer
Poraż k/Sanoka – miejsce urodzenia Wawrzyńca Paszkiewicza, który w 1831 roku poślubił w Dukli Mariannę Bayerówne, siostrę Dominika. Ojciec Wawrzyńca – Kazimierz Paszkiewicz był młynarzem w Porażu
Uherce – miejscowość w okolicach Leska, siedziba parafii rzymsko-katolickiej, w której Dominik Bayer młynarz z Dukli poślubił Agnieszkę Urban młynarzównę z pobliskiej Olszanicy
Sanok – miasto, dawna siedziba cyrkułu, mieści się tu obecnie Archiwum Państwowe, oddział archiwum rzeszowskiego, Publiczna Biblioteka Miejska, Cech Rzemiosł Różnych, a także Muzeum-Skansen Budownictwa Ludowego
Ustrzyki Dolne – położone prawie przy granicy z Ukrainą, w budynku dawnego młyna działa tu Muzeum Wsi i Młynarstwa, uruchomione w 2010 roku.

W swoim artykule opowiadam o wędrowaniu śladami moich przodków młynarzy, odnajdywaniu miejsc, w których byli, szukaniu wszelkich informacji o młynarstwie w Galicji w 1 połowie XIX wieku, a także o planach poszukiwań i wędrówek w przyszłości (jeżeli tylko będzie to możliwe).

Początek mojego artykułu ...

Autorka na Konferencji w Brzegu z egzemplarzem Paranteli
i częścią zespołu redakcyjnego: Majką i Miecią


PARANTELE  można zamówić przez zakładkę "kontakt" na stronie ŚTG  https://genealodzy.wroclaw.pl/

wtorek, 1 czerwca 2021

Spacer po Cmentarzu Żydowskim w Warszawie - WTG

 


Spacer po Cmentarzu Żydowskim na Powązkach w Warszawie zorganizowany przez Warszawskie Towarzystwo Genealogiczne w niedzielę 30 maja 2021 r.

Naszym przewodnikiem była dr Anna Wiernicka, badaczka, genealożka i historyczka, członkini Warszawskiego TG. W latach 2011-2018 współpracowała z Pracownią Varsavianistyczną w Żydowskim Instytucie Historycznym. Kilka słów wstępu wygłosił też P. Witold Wrzosiński - pracownik Fundacji Dokumentacji Cmentarzy Żydowskich w Polsce.

Zwiedzałam ten cmentarz po raz drugi. Pierwszy raz byłam tu kilka lat wcześniej na przełomie zimy i wiosny. W końcu marca cmentarz był szaro-bury. Teraz zaskoczył mnie zieloną, bujną zielenią. Wszystko wyglądało zupełnie inaczej. 
Spacer był bardzo ciekawy, tylko zdecydowanie za krótki.

Moje zdjęcia ze spaceru można obejrzeć tu Cmentarz Żydowski - ZDJĘCIA

niedziela, 14 marca 2021

Magda Dąbrowska - Pożegnanie

Na zdjęciu Magda w swoim ogrodzie,
a w tle moje późnojesienne wrzosowisko.

 

Magdalena Dąbrowska 22.03.1982 - 11.03.2021

W czwartek niespodziewanie odeszła Magda …. koleżanka z grupy Warszawskich Genealożek

Nie pamiętam, kiedy Cię Magdo poznałam osobiście. Zapewne było to na Urodzinach Genpolu w Warszawie, ale w którym roku? Wcześniej spotykałyśmy się w internecie na forach genealogicznych. Lubiłam Twoje opowieści … fascynowały mnie poszukiwania Twoich de Lauransów … wyszukiwałaś ich, porządkowałaś i narzekałaś, że ten jeden, najbardziej potrzebny, gdzieś się ukrył i znaleźć go niepodobna. Swoje zmagania z poszukiwaniami przodków opisywałaś na blogu GENEALOGICZNY BLOG MAGDY 

Fotografowałaś też stare cmentarze na Mazurach, a opracowane przesyłałaś do bazy cmentarzy Pomorskiego Towarzystwa Genealogicznego. Jak nikt znałaś się na roślinkach, wystarczyło pokazać Ci liść lub kwiat i już wiedziałaś co to za roślina. Byłaś przecież z wykształcenia architektem krajobrazu. Tak pięknie łączyłaś zawodowe doświadczenie z genealogiczną pasją. Dwa wykłady: na Genpolu oraz na Ogólnopolskiej Konferencji Genealogicznej w Brzegu nie wyczerpały tematu. Namawiałyśmy Cię z koleżankami na poprowadzenie roślinkowych warsztatów w Brzegu … mówiłaś, że może na następnej konferencji ….

Projektowałaś ogrody i od 2 lat umawiałam się z Tobą na przygotowanie projektu ogrodu przy mojej wiejskiej chałupie, jej najbliższego otoczenia. Nie mogłyśmy jednak zgrać się w czasie, ciągle się mijałyśmy, chociaż dzieliło nas zaledwie 30 km. Kiedyś napisałaś do mnie, że będziesz służbowo w mojej gminie i czy mogłabyś zobaczyć działkę pod moją nieobecność. Podpowiedziałam Ci jak się włamać i trochę tam pobuszowałaś. A później napisałaś, że tak pięknego wrzosowiska zazdrościsz mi całym sercem. Wrzosowisko – dzieło mojego nieżyjącego taty …. to musiał być początek września i wrzosy były w pełnym rozkwicie …

Nie będzie już projektu … nie będzie wykładów, ani warsztatów … nie będzie spotkań z Tobą ...  Pozostaniesz wspomnieniem … wspomnieniem jasnym … takim jak Twoje dwa warkoczyki…


Czereśniowe spotkanie kilku genealożek u Magdy w sadzie
22 czerwca 2019 r
.

PS. 1
"Magdalena otworzyła mi oczy na architekturę krajobrazu i postrzeganie cmentarzy, tam, gdzie dziś ich już nie ma. Dzięki niej inaczej patrzę na otaczająca mnie rzeczywistość i odnoszę wrażenie, że tylko dzięki obecności na jej wykładach dostrzegłem piękno cmentarzy, ogrodów i parków. Dziękuję Ci, spoczywaj w spokoju ..."
Zacytowałam tu komentarz z FB jednego z kolegów genealogów - Przemka, gdyż pokazuje jak wartościowe były wykłady Magdy na Konferencjach w Brzegu.

PS. 2
Dzięki kolegom fotografom: Mariuszowi i Wojtkowi ustaliliśmy, że Magda po raz pierwszy pojawiła się na ogólnopolskim spotkaniu genealogów GENPOL w Warszawie w marcu 2014 roku. To było także moje pierwsze spotkanie z Magdą.


Wspomnienie opublikowałam na moim profilu na FB 11 marca 2021 r.


niedziela, 10 stycznia 2021

PARANTELE 5/2020 i "Talerzyk na opłatek"

 

PARANTELE nr 5/2020

Na 7 Ogólnopolskiej Konferencji Genealogicznej w Brzegu, w dniach 25-27 września 2020 roku odbyła się promocja najnowszego numeru PARANTELI – Rocznika Śląskiego Towarzystwa Genealogicznego we Wrocławiu.

PARANTELE 5/2020 - Spis treści:





Ponieważ nie wzięłam udziału w tej konferencji, mój egzemplarz autorski przywiozła mi z Brzegu koleżanka Joanna. Spotkałyśmy się jednak dopiero w połowie grudnia i dlatego z kilkumiesięcznym opóźnieniem mogę zaanonsować mój artykuł opublikowany w tym roczniku: „Talerzyk na opłatek”

Początek mojego artykułu w tegorocznych Parantelach

Jest to uzupełniona i poprawiona wersja mojej opowieści o talerzyku na opłatek pochodzącym ze Lwowa, ze składu porcelany Kazimierza Lewickiego, a będącym w posiadaniu rodziny Bayerów od ponad 100 lat. 
Swoją opowieść opublikowałam na blogu „Bayerkowe Opowieści” na przełomie 2017 i 2018 roku. Od tego czasu była wielokrotnie udostępniana w grupach kresowych na Facebooku, dotarła również do Pana prof. Jakuba Lewickiego – potomka właściciela lwowskiego składu porcelany. Dzięki jego uwagom oraz przekazanym informacjom mogłam swoją opowieść uzupełnić oraz sprostować nieścisłości.

PARANTELE  można zamówić przez zakładkę "Kontakt" na stronie Śląskiego TG: 

wtorek, 15 grudnia 2020

Quaerenda Nr 7/2020 i mój artykuł o wystawie "Świat Kresów"

Quaerenda Nr 7 z 2020 r.

Na 7 Ogólnopolskiej Konferencji Genealogicznej, która odbyła się w Brzegu w dniach 25-27 września 2020 r., przedstawiono najnowszy numer Quaerendy - Biuletynu Warszawskiego Towarzystwa Genealogicznego. 


Spis treści Quaerendy 7

W ostatnich dniach otrzymałam swój egzemplarz autorski, mogę więc zareklamować opublikowany w Quaerendzie 7/2020 mój artykuł: 

„Wystawa „Świat Kresów z kolekcji Tomasza Kuby Kozłowskiego” i niespodziewany dokument dotyczący lwowskiej rodziny Bayerów”.

Opowiadam w nim o wystawie poświęconej Kresom, która była eksponowana latem i jesienią 2008 roku w Domu Spotkań z Historią, o moim archiwum rodzinnym i jego losach, o dokumencie dotyczącym rodziny Bayerów, który został pokazany na tej wystawie, a także o efektach tej wystawy: wydawnictwach oraz Warszawskiej Inicjatywie Kresowej, która działa od 2008 roku pod auspicjami Domu Spotkań z Historią.

Artykuł jest ilustrowany zdjęciami z rodzinnego archiwum, a także materiałami reklamowymi Domu Spotkań z Historią, za których udostępnienie serdecznie dziękuję Panu Tomaszowi Kubie Kozłowskiemu.


Początek mojego artykułu


Numery: 6/2019 oraz 7/2020 Biuletynu Quaerenda można zamówić przez zakładkę kontakt na stronie WTG  KONTAKT WTG

Natomiast artykuły opublikowane w 5 numerze Quaerendy z 2018 roku są dostępne na stronie Warszawskiego Towarzystwa Genealogicznego   QUAERENDA Nr 5

 

czwartek, 26 listopada 2020

Cmentarz Łyczakowski we Lwowie - Wyszukiwarka grobów

 

https://cmentarzlyczakowski.pl/
 
Powstała nowa strona internetowa Cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie wraz z wyszukiwarką grobów  https://cmentarzlyczakowski.pl/                                                                                                     

W menu:
- strona główna
- o cmentarzu  
  informacje historyczne oraz o prowadzonych przez stronę polską pracach konserwatorskich
- prace konserwatorskie 
  zdjęcia odrestaurowanych nagrobków wraz z informacjami o nich
- mapa cmentarza 
 na mapie zindeksowane kwatery po najechaniu na nie kursorem podświetlają się na czerwono, po kliknięciu otwiera się możliwość wyszukiwania grobu w danej kwaterze
- karty nagrobków  - wyszukiwarka grobów na całym cmentarzu.
Jak podają autorzy strony - inwentaryzacja cmentarza objęła do tej pory 80% jego powierzchni. Baza rekordów liczy ponad 8000 nagrobków sprzed 1945 roku i będzie uzupełniana wraz z postępami prac inwentaryzacyjnych.
- rzeźbiarze 
  informacje biograficzne o rzeźbiarzach, których dzieła sztuki sepulkralnej  znajdują się na Cmentarzu Łyczakowskim
- partnerzy 
- kontakt

Strona poświęcona cmentarzowi powstała dzięki środkom Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach programu “Dyplomacja Publiczna 2020 – nowy wymiar”. 


Cmentarz Łyczakowski we Lwowie na moich zdjęciach zrobionych w listopadzie 2013 r.












Informację o nowej stronie poświęconej Cmentarzowi Łyczakowskiemu we Lwowie zamieściłam na swoim profilu na FB 24.11.2020 r



niedziela, 1 listopada 2020

Dorota Mazurek - Pożegnanie

Dorota na GENPOLu - spotkaniu genealogów z całej Polski
w Warszawie w dniu 7 marca 2020 r.
  

 Dorota Mazurek 7 stycznia 1962 - 30 października 2020 r.


Dziś rano odeszła nasza koleżanka Dorota Mazurek - jedna z grona Warszawskich Genealożek. 

Była osobą niezwykle pogodną i uśmiechniętą. Skorą do pomocy i wielokrotnie tej pomocy nam udzielającą. Chętnie uczestniczyła w różnych wykładach i warsztatach genealogicznych, równocześnie mobilizując nas do wielu działań. 

Bardzo lubiła nasze babskie spotkania: zarówno te typowo towarzyskie z wielogodzinnymi pogaduchami przy kawie z bezą, jak i wyjazdy tematyczne, genealogiczne. Zorganizowała i poprowadziła dla nas wycieczkę po Ziemi Liwskiej, gdzie pokazała nam różne miejsca związane z jej przodkami.

Z ogromnym hartem ducha znosiła swoją chorobę, która niestety ją pokonała.

Nigdy Ciebie Dorotko nie zapomnimy i bardzo będzie nam brakować Twojego uśmiechu, życzliwości i obecności w naszym gronie.

Opublikowane na FB 30 października 2020 r Pożegnanie



PS.
Dla najbliższej rodziny Doroty razem z koleżankami przygotowałyśmy Fotoksiążkę, na którą złożyły się jej zdjęcia z naszych różnych spotkań i wyjazdów genealogicznych







sobota, 16 maja 2020

III Pielgrzymka Podhajecka 17-22 czerwca 2011 r.

Panorama Podhajec
Widok na miasto od południowego wschodu

Pandemia pokrzyżowała plany wyjazdowe na ten rok. Planowałyśmy z koleżankami wyprawę na Ukrainę, w okolice Kijowa, aby zobaczyć miejsca, w których żyli nasi przodkowie. W planach był nie tylko Kijów, ale też Rzyszczów, Kaniów, Biała Cerkiew i okolice. Na razie trzeba było jednak zrezygnować z wyjazdu, ale mamy nadzieję, że kiedyś te plany zrealizujemy. 
A skoro nie można pojechać w nowe miejsca, postanowiłam przypomnieć moje wyjazdy do Podhajec i do Lwowa. Relacje te były publikowane w prasie oraz na stronie internetowej Towarzystwa Miłośników Ziemi Podhajeckiej, teraz udostępniam je również na swoim blogu.

III Pielgrzymka Podhajecka 

W dniach 17 – 22 czerwca 2011 roku odbyła się III Pielgrzymka Podhajecka zorganizowana przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Podhajeckiej. Patronat honorowy nad pielgrzymką sprawował Konsul Generalny RP we Lwowie.
Na Ziemi Podhajeckiej pielgrzymce towarzyszyła red. Grażyna Orłowska-Sondej przygotowująca relację dla "Studia Wschód" TVP Wrocław, reporter Oławskiej Telewizji Kablowej - Pan Zbigniew Pryjda oraz redaktor Mirosław Rowicki z "Kuriera Galicyjskiego".
W pielgrzymce wzięło udział ok. 140 osób z całej Polski. Byli też uczestnicy mieszkający obecnie w Australii, Kanadzie, Niemczech i Szwecji.
W piątek 17 czerwca
autokary pielgrzymkowe wyruszyły z Wrocławia, Brzegu i Oławy kierując się drogą A4 na wschód,  po drodze zabierając kolejnych uczestników pielgrzymki. Trasą przez Kraków, Tarnów, Rzeszów i Przemyśl  dotarliśmy o północy na przejście graniczne z Ukrainą w Medyce. Po trzygodzinnym załatwianiu formalności, autokary wjechały wreszcie na Ukrainę – teren naszego dawnego woj. lwowskiego.
Sobota – 18 czerwca
Pierwszy przystanek to Brzeżany, dokąd dojechaliśmy ok. godz. 9.00 czasu miejscowego. Brzeżany to dawne miasto powiatowe woj. tarnopolskiego. Obecnie jest to małe miasteczko oraz siedziba parafii rzymsko-katolickiej, do której należą też Podhajce – cel naszej wyprawy. Kościół brzeżański w rusztowaniach, wnętrze skromne, ale uporządkowane, pachnące jeszcze farbami. Wszędzie widać starania, żeby zarówno kościół jak i jego otoczenie odzyskało dawny blask. W Brzeżanach przywitał nas miejscowy proboszcz – ksiądz Andrzej Remineć, tutaj też wysiadł ks. kanonik Stanisław Draguła – kapelan podhajeckiej pielgrzymki, który na czas jej trwania zamieszkał w gościnie u brzeżańskiego proboszcza.

Kościół w Brzeżanach

Z Brzeżan pojechaliśmy dalej na południowy wschód, do celu naszej wyprawy – Podhajec, do których dotarliśmy ok. godz 10.00. W Podhajcach i na jego przedmieściach, u gościnnych miejscowych gospodarzy, rozlokowali się uczestnicy pielgrzymki.
Kościół pw. św. Trójcy w Podhajcach

O 12.00 - zbiórka przy kościele św. Trójcy, gdzie czekał na chętnych autokar do Białokrynicy.
Sobota – to dzień poświęcony tej właśnie miejscowości, położonej kilka kilometrów od Podhajec. O godz. 13.00 w Białokrynicy, przed dawnym kościołem pw. św. Piotra i Pawła, a obecnie grekokatolickiej cerkwi pw. św. Paraskewii przywitał uczestników pielgrzymki białokrynicki proboszcz – ks. Vołodymir Łytvyniv. Dziewczęta ubrane w ludowe stroje wręczyły na ręce prezesa Towarzystwa Miłośników Ziemi Podhajeckiej - P. Ryszarda Wojciechowskiego i ks. Kanonika Stanisława Draguły powitalny korowaj.
Białokrynica - powitanie z korowajem

Następnie w cerkwi odbyło się ekumeniczne nabożeństwo pod przewodnictwem miejscowego proboszcza i naszego pielgrzymkowego ks. kapelana. W czasie nabożeństwa śpiewał zespół ludowy z Polski – "Radzowiczanie". Wzruszające było wspólne odśpiewanie pieśni "My chcemy Boga" : my, goście z Polski śpiewaliśmy ją po polsku, a obecni mieszkańcy Białokrynicy – po ukraińsku.
Dawny kościół, a obecna cerkiew, poruszał swoim wnętrzem, gdzie z ołtarza głównego spoglądała na nas Maryja ze swojego częstochowskiego wizerunku, umieszczonego w tym miejscu jeszcze przed I wojną Światową.
Po nabożeństwie wyruszyliśmy wszyscy z procesją na białokrynicki cmentarz. Wspólnie modliliśmy się za zmarłych tutaj spoczywających. Został też poświęcony odnowiony grobowiec rodziny Różnickich - rodzina ta od pokoleń mieszkała w Białokrynicy, aż do 1946 roku.

Cmentarz w Białokrynicy

Po południu, w białokrynickim Domu Ludowym, odbyła się część artystyczna.
Wystąpił miejscowy żeński zespół ludowy pod kier. Hanny z Biłanów Sztogryn. Ukraińskie pieśni śpiewane na głosy brzmiały pięknie i wzruszająco. Następnie wystąpił zespół "Radzowiczanie" z GOK Dziadowa Kłoda pod Sycowem, pow. Oleśnica. Publiczność wyraźnie się ożywiła, śpiewała refreny oraz te z piosenek, które są powszechnie znane. Wzruszające było wykonanie przez ten zespół pieśni "O gwiazdo Podola" z tekstem napisanym przez P. Ryszarda Wojciechowskiego.
Niedziela 19 czerwca – święto św. Trójcy – to dzień poświęcony Podhajcom.
O godzinie 11.00 spotkaliśmy się w kilkanaście osób na podhajeckim cmentarzu rzymsko-katolickim, gdzie każdy z obecnych pomodlił się za dusze pochowanych tutaj rodaków.
Przed mszą św. otwarty był kościół pw. św. Trójcy. Ta wspaniała świątynia, pomimo tego że jest poważnie zrujnowana, nadal robi ogromne wrażenie. Wielu z nas - pielgrzymów z Polski, ze skupieniem zwiedzało wnętrze kościoła, myśląc o swoich przodkach, którzy tutaj byli chrzczeni, zawierali śluby oraz o tych, którzy stąd rozpoczynali swoją ostatnią, ziemską wędrówkę.
O godz. 12.00, na placu przed kościołem pw. św. Trójcy, rozpoczęła się uroczysta msza św., której przewodniczył biskup lwowski - ks. Leon Mały.  Mszę św. współkoncelebrowali : ks. Andrzej Remineć – proboszcz z Brzeżan, ks. Stanisław Draguła – kapelan III Pielgrzymki Podhajeckiej, ks. Adam Kruczyński – Werbista – misjonarz obecnie pracujący w Nowej Uszycy na Ukrainie. Obecni byli też miejscowi księża grekokatoliccy: ks. Mykoła Mydlak – proboszcz parafii Podhajce-Stare Miasto i ks. Igor Komarnyckij – proboszcz parafii Podhajce-Silce.

Msza św. w Podhajcach
Koncelebrze przewodniczy ks. biskup Leon Mały

W uroczystej mszy św. wzięli udział : przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP we Lwowie: V-ce Konsul P. Bartosz Rogalski i V-ce Konsul P. Anna Koziejowska oraz miejscowe władze w osobach Przewodniczącej Rady Rejonu – P. Iriny Baran i Mer Podhajec – P. Tatyany Levkovych.
Oprawę muzyczną odpustowej mszy św. przygotował polski zespół "Radzowiczanie", zaś Liturgię Słowa – miejscowa młodzież.
Msza św. zgromadziła nie tylko uczestników III Pielgrzymki Podhajeckiej, ale też licznie przybyłych mieszkańców Podhajec. Ponieważ od dłuższego czasu słychać było pomruki zapowiadającej się w ten sposób burzy, ks. proboszcz Andrzej Remineć zdecydował o przeniesieniu wszystkich powitań, przemówień i homilii na czas po zakończeniu mszy św. - do wyremontowanej kaplicy Zofii z Zamiechowa. Nawałnica nadciągnęła w czasie czytania Ewangelii i nie pozwoliła nam w skupieniu wysłuchać Słowa Bożego.  Lało jak z cebra, toteż uczestniczący we mszy św. chronili się pod parasolami, a ponieważ i ołtarz był ustawiony pod gołym niebem - ksiądz biskup poprosił kilka osób o osłonięcie ołtarza parasolkami. Po mszy św. spotkaliśmy się wszyscy w przykościelnej kaplicy. Teraz dopiero brzeżański proboszcz przywitał księdza biskupa i przybyłych na uroczystość gości. Tutaj też wysłuchaliśmy homilii księdza biskupa.
Niezwykle miłym akcentem, tej nietypowo przebiegającej i burzliwej mszy św., było podarowanie ozdobnego ornatu dla kościoła w Podhajcach przez PP. Alicję i Bolesława Kussów.
Następnie udaliśmy się na plac położony przy kościele, gdzie znajduje się pomnik  Adama Mickiewicza, wzniesiony przez podhajczan w 1898 roku – w setną rocznicę urodzin wieszcza. Pomnik ten został wiosną tego roku odrestaurowany staraniem i z funduszy P. Henryka Pękalskiego, dawnego mieszkańca Podhajec, pełniącego obecnie funkcję v-ce prezesa TMZP.

Pomnik Adama Mickiewicza w Podhajcach

W czasie uroczystości odsłonięcia odnowionego pomnika wiersz swój "Odę do mowy kresowej" recytował Leszek Długosz – artysta "Piwnicy pod Baranami", a ks. Adam Kruczyński wyrecytował (z pamięci!) fragment "Pana Tadeusza" – "Koncert Jankiela". Odsłonięcia pomnika dokonali : P. Henryk Pękalski, ks. biskup Leon Mały,  Konsul P. Bartosz Rogalski,  Przewodnicząca Rady Rejonu – P. Irina Baran oraz Mer Podhajec – P. Tatyana Levkovych.
Po południu w Domu Ludowym w Podhajcach odbyła się część artystyczna.
Wystąpili soliści z sekcji śpiewu działającej przy Domu Ludowym w Podhajcach oraz nasz polski zespół "Radzowiczanie".
Poniedziałek 20 czerwca – wyprawa do Śniatynia i Kołomyi na Pokuciu.
Śniatyń – małe miasteczko położone w czasach II RP na granicy z Rumunią.
W śniatyńskim szpitalu pracowała i tutaj zmarła 30 maja 1904 roku - bł. S. Marta Wiecka ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia Św. Wincentego a Paulo. Siostra Marta w latach 1894 – 1899 posługiwała chorym w szpitalu w Podhajcach, w Podhajcach też 15 sierpnia 1897 roku złożyła swe pierwsze śluby zakonne. Na Zjeździe Towarzystwa Miłośników Ziemi Podhajeckiej, który odbędzie się 22 października bieżącego roku, podjęta zostanie uchwała, na mocy której błogosławiona Siostra Marta Wiecka zostanie patronką naszego Stowarzyszenia.
Siostra Marta urodziła się 12 stycznia 1874 roku we wsi Nowy Wiec na Kaszubach. W III Pielgrzymce Podhajeckiej wzięła udział Pani Janina Kwiecień – Starosta Kartuski, członek-założyciel TMZP, dla której wizyta w Śniatyniu – miejscu śmierci błogosławionej S. Marty, miała szczególne znaczenie.
W kościele w Śniatyniu, przepięknie położonym na wysokiej skarpie doliny Prutu, przywitał nas ksiądz proboszcz Aleksander Raca. Odprawione zostało tutaj krótkie nabożeństwo, w czasie którego mogliśmy ucałować relikwie bł. Siostry Marty Wieckiej. Po kościele oprowadzała nas Siostra Halina ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia. 
Kościół w Śniatyniu

Panorama doliny rzeki Prut.
Na horyzoncie widać grzbiety Karpat Wschodnich

Siostra Halina pilotowała też nas w drodze na śniatyński cmentarz, gdzie nawiedziliśmy grób błogosławionej Siostry Marty. Przy grobie opowiedziała uczestnikom pielgrzymki historię życia Siostry Marty Wieckiej, o okolicznościach jej śmierci oraz o szerzącym się kulcie zmarłej.
Po opuszczeniu Śniatynia – wizyta w Kołomyi.  To typowo galicyjskie miasteczko położone na Pokuciu, urokliwe, z zadbanymi kamieniczkami i ogromnym targowiskiem w centrum.  Zwiedziliśmy tutaj Muzeum Huculszczyzny poznając tutejsze budownictwo, zwyczaje i sztukę ludową. 
Ratusz w Kołomyi 

Niestety, było już późne popołudnie i miejscowy targ , gdzie mieliśmy nadzieję na zakup ludowych wyrobów, kończył już swoją działalność. Późnym wieczorem wróciliśmy do Podhajec.
Wtorek 21 czerwca – pożegnanie z Podhajcami i wizyta we Lwowie.
O 11.00 wyruszyliśmy autokarami z Podhajec, pożegnawszy się z naszymi gospodarzami.
W Brzeżanach dołączył do nas nasz ksiądz kapelan i pożegnał nas serdecznie proboszcz – ks. Andrzej Remineć. W trzy autokary zdążaliśmy do Lwowa, dokąd dojechaliśmy późnym popołudniem. Najpierw wspólna wizyta na Cmentarzu Orląt i Cmentarzu Łyczakowskim. Na chwilę odłączyłam się od grupy, by nawiedzić grób mojego pradziada – Władysława Bayera, położony na wzgórzu Powstańców Styczniowych. A następnie mieliśmy trzy godziny wolnego czasu, by wędrować ulicami Lwowa. W pierwszej kolejności pomaszerowałam przez lwowski Rynek, Wały Hetmańskie, a dalej ulicami Kazimierzowską i Kleparowską na ulicę Inwalidów, gdzie pod Nr 7 stoi zachowana kamienica mojego pradziadka. Z miłym wzruszeniem patrzyłam na drewniane wrota bramy, na secesyjne gzymsy i zdobienia kamienicy. Bocznymi uliczkami, z typowym lwowskim brukiem, wróciłam na Wały Hetmańskie. Z przyjemnością po raz kolejny oglądałam Teatr Wielki, Hotel Georga, Plac Mariacki z figurą Matki Bożej i pomnikiem Adama Mickiewicza. Z przykrością patrzyłam na kompletnie nie pasujący do tego miejsca nowoczesny budynek banku, wybudowany w miejscu istniejącej tu do 1939 roku, kamienicy braci Lewickich (tych od Pacykowa). Dalej powędrowałam ul. Akademicką, aż pod kościół św. Mikołaja, gdzie chrzczony był pradziad Władysław. 
Ulicą Pańską dotarłam do dawnego kościoła OO. Bernardynów pw. św. Andrzeja. Za mało było już czasu, żeby pójść jeszcze na Łyczaków do kościoła św. Antoniego, gdzie ochrzczony został dziadek Ludwik Bayer. Wysoki Zamek też musiał poczekać na moją kolejną wizytę we Lwowie. Wracając pod Pałac Arcybiskupów, gdzie czekały nasze autokary, zdążyłam jeszcze po drodze popatrzeć na Katedrę Łacińską, Kaplicę Boimów, Rynek z Ratuszem i fontanną Neptuna. Zdecydowanie za krótka ta wizyta – mogłabym jeszcze godzinami wędrować ulicami tego miasta "zawsze wiernego".
O 20.00 wyjechaliśmy z centrum Lwowa kierując się na zachód. Wyjeżdżaliśmy ulicą Gródecką, mijając po drodze kościół św. Anny, a następnie więzienie Brygidek i kościół św. Elżbiety z wysokimi wieżami. W oddali, po prawej stronie widać było budynek Dworca Głównego we Lwowie. Robiło się coraz ciemniej, a nasza pielgrzymka powoli dobiegała końca.
Ponownie przekroczyliśmy granicę polsko-ukraińską i autokary, nie zatrzymując się już po drodze, przez Przemyśl, Rzeszów, Tarnów i Kraków zmierzały w kierunku Dolnego Śląska.
W środę – 22 czerwca w godzinach rannych zakończyła się III Pielgrzymka Podhajecka. 

Wzięłam udział w III Pielgrzymce Podhajeckiej, ponieważ chciałam zobaczyć Podhajce –
miasteczko, z którym związani byli moi dziadkowie macierzyści : Janina z Wilińskich i Franciszek Gutorscy.  Program pielgrzymki, który poznałam jeszcze przed wyjazdem, był bardzo bogaty. Miałam jednak nadzieję, że uda mi się też zrealizować cele mojego osobistego pielgrzymowania.
Z tego co zamierzałam - zrobiłam i zobaczyłam prawie wszystko. Prawie – gdyż nie udało mi się odnaleźć na podhajeckim cmentarzu grobu mojego pradziada – Mariana Wilińskiego oraz nie odnalazłam miejsca, w którym przed II Wojną Światową znajdowały się w Podhajcach zabudowania Spółdzielni "Rolnik" (dziadek Franciszek był kierownikiem "Rolnika" w latach 1925 - 1929)
Obejrzałam natomiast dość dokładnie Podhajce : znalazłam dom Jadwigi i Mariana Łomnickich (z P. Jadwigą przyjaźniła się moja babcia), widziałam budynek dawnego "Sokoła", rynek z ratuszem, na którego wieżyczce znajduje się obecnie zegar z wieży kościelnej, obie cerkwie, ruiny synagogi. Spacerowałam nad podhajeckimi stawami, nad śluzą na rzeczce Koropiec, widziałam zrujnowany budynek wybudowanego tuż przed wojną polskiego gimnazjum. Nawiedziłam kościół pw. św. Trójcy, gdzie znalazłam (dzięki oglądanym wcześniej archiwalnym zdjęciom wnętrz kościoła z lat międzywojennych) miejsce, w którym stała chrzcielnica. To tutaj moja śp. mama otrzymała sakrament Chrztu św. To w tym kościele, przed głównym ołtarzem, moi dziadkowie udzielili sobie sakramentu małżeństwa. Byłam dwukrotnie na cmentarzu rzymsko-katolickim, ale niestety czasu zabrakło, żeby dokładnie go obejść i przeszukać grób po grobie.
Największe jednak emocje i wzruszenie towarzyszyły mi w czasie mojej dwukrotnej wyprawy do pobliskiego Mużyłowa – wsi oddalonej o 4 km od Podhajec. To właśnie w Mużyłowie, w majątku Idalii z Bocheńskich i Tadeusza Reyów, mieszkała i pracowała moja babcia Janina Wilińska. Tutaj poznała swojego męża, a mojego dziadka – Franciszka Gutorskiego, który jako kierownik podhajeckiego "Rolnika" przyjeżdżał na konsultacje do hr. Tadeusza Reya - prezesa rolniczej spółdzielni. To właśnie tutaj urodziła się moja mama i chociaż wyjechała stąd mając niespełna dwa lata, całe życie wspominała Mużyłów i Podhajce. 
Widok na cerkiew i cmentarz grekokatolicki w Mużyłowie

Widok spod cerkwi grekokatolickiej na górną część Mużyłowa
z murowaną cerkwią prawosławną

Polna droga z Mużyłowa do Podhajec
Na horyzoncie widoczne kopuły cerkwi grekokatolickiej w Podhajcach

Z dawnych zabudowań majątku Reyów w Mużyłowie nie pozostał najmniejszy ślad, wszystko zostało zniszczone w 1944 roku, po wejściu Sowietów. Niestety nie udało mi się ustalić, w którym miejscu stał budynek mieszczący kancelarię majątku oraz mieszkanie moich dziadków. Ale kiedy stałam tam na zboczu doliny i patrzyłam na położone poniżej zabudowania wsi, na drewnianą cerkiewkę grekokatolicką, na potężną lipę z kapliczką, na spalony budynek starej, jeszcze austriackiej, szkoły, uświadomiłam sobie, że patrzę tak jak moja mama i dziadkowie 80 lat temu. Warto było przejechać tyle kilometrów, by znaleźć się w tym szczególnym miejscu, by je poznać, zobaczyć i poczuć, że zawsze we mnie tkwiło. Bo chociaż byłam tam po raz pierwszy w życiu, wydało mi się swojskie i znajome.
Wracałam do Podhajec na piechotę, polną, błotnistą drogą, którą przed 85 laty dziadek jeździł w konkury do babci. Kiedy dochodziłam do przedmieść Podhajec obejrzałam się i patrzyłam na schowany w dolince potoku Mużyłów. I wiedziałam już, że muszę przyjechać tu jeszcze raz.
Warszawa, czerwiec 2011 r.

Powyższa relacja została opublikowana na nieistniejącej obecnie stronie internetowej Towarzystwa Miłośników Ziemi Podhajeckiej podhajce.pl oraz w numerze 11/12-2011 roku Miesięcznika Społeczno-Kulturalnego "Nad Odrą" NAD ODRĄ 11/12-2011 

Zdjęcia rzym-kat. kościoła pw. św. Trójcy w Podhajcach z 2011 r.:

Widok na wieżę oraz południowe ramię transeptu

Część transeptu oraz prezbiterium

Wnętrze kościoła - prezbiterium

Zdjęcia z Podhajec z 2011 roku:

Ratusz w Podhajcach

Gmach dawnego sądu powiatowego w Podhajcach.
Bardzo zrujnowany niestety

Gmach Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" w Podhajcach

Młyn z końca XIX w.

Widok na Stawy Podhajeckie.